Nawigacja

Zbiór legend Everywhere a quack quack - Comenius 1 -Socrates Ćwiczenia z kinezjologii

Nasze publikacje

Zbiór legend

Strzegom-Nove Mesto nad Metuji, październik 2006


O Čechovi

Alois Jirásek – Staré pověsti české

 

Pojďte a poslyšte pověsti dávných časů. Poslyšte o praotci Čechovi, o předcích, jak přišli do končin naší vlasti a usadili se po Labi a po Vltavě i po jiných řekách této země.

Měst nebylo, dědin jen málo a pořídku a ty jen v některých končinách. Půda skoro všecka odpočívala netknutá rádlem. Vše bylo pustější, divočejší, rovina, pláň i údolí. Ohromné pralesy se černaly po horách na pomezí, z temných hvozdů svítily jasněji zelené bujné palouky s vlající hustou vysokou trávou. Dost bylo bažin oživených křikem vodního ptactva, dost tichých míst, kam lidská noha nevstoupila. Zvěře však všude hojně. V černých lesích pobýval medvěd, hledaje duté kmeny s medovými plásty včel, od jejichž  rojů zvučely stromy.

Vysoko v slunném povětří nad hřbety lesů plul král všeho ptactva, skalní orel. Po skalách hnízdila hejna dravého ptactva, potoky, řeky i jezera hemžily se rybami.

Hlubiny země byly ještě zamčeny a nikdo na ně neuhodil, aby vydaly poklady rud a vzácného kovu. Země, dobrá svou hojností a plodností, čekala jen na lid, jenž by užil hojných darů jejich. Z mateřských končin slovanských přišel sem lid, naši předkové, se svým vůdcem Čechem.

Zlá byla cesta hlubokými hvozdy, luhy a bažinami, plnými rákosí, ostřice, rozlehlých mechových trsů a různých křovin. Zvečera zažehovali ohně a topili do úsvitu, aby zář, padající do tmy, plašila líté šelmy.

Tak došli až ke třetí velké řece Vltavě, když vojvoda Čech ukázal na vysokou horu, jež se před nimi modrala nad širým rovinatým krajem, a pověděl:

„Podejděme pod tuto horu, tam dětem, skotu odpočineme.“ Došli a položili se na úpatí hory, jež nazýváme Říp. Vojvodové a starší rodu ohledali půdu vůkol a znamenali, že jest úrodná. Ráno pak vstal Čech a vydal se sám jediný vzhůru na temeno hory Řípu tichým lesem, plným ještě nočního šera. Když vystoupil na horu, zaradoval se nad utěšeným krajem i zamyslil se pak nad ním, jak bohové dají, jak tu bude jeho rodu i budoucím pokolením.


„O Czechu”

Alojzy Jirásek- „Stare podania czeskie”

 

Przyjdźcie i posłuchajcie opowieści o dawnych czasach. Posłuchajcie jak praojciec Czech i nasi przodkowie przywędrowali do naszej ziemi i osiedlili się nad Łabą, Wełtawą i innymi rzekami tej krainy.

Miast nie było, a nieliczne osady porozrzucane były na niektórych krańcach. Cała prawie ziemia odpoczywała nietknięta radłem. Wszędzie było pusto i dziko: na wzgórzach, równinach i w dolinach. Ogromne puszcze czerniały na górach granicznych, z ciemnych lasów prześwitywały zieleniejące polany porosłe wysoką, bujną trawą. W lesie było wiele trzęsawisk i bagien rozbrzmiewających krzykiem wodnego ptactwa, wiele cichych ostępów, gdzie nie stanęła ludzka stopa. Zwierzyny nie brakowało. W mrocznych kniejach niedźwiedź szukał w dziuplach miodowych plastrów; dzikie pszczoły roiły się w konarach drzew.

Wysoko, w słonecznych przestworzach, nad wierzchołkami drzew płynął król wszelakiego ptactwa- orzeł skalny. W skałach gnieździły się stada drapieżnych ptaków. Potoki i rzeki pełne były od ryb. Głębia ziemi była zamknięta, nikt się jeszcze nie wdarł w poszukiwaniu rud i cennych kruszców. Cała urodzajna i płodna kraina czekała tylko na lud, który mógłby użyć jej hojnych darów.

Z dalekiej praojczyzny słowiańskiej przyszedł ten lud, nasi przodkowie ze swoim wodzem Czechem.

Trudna była droga pośród gęstych puszcz, łąk i bagien zarosłych trzciną, turzycą, kępami mchu i krzewów różnorakich. Pod wieczór rozpalili wędrowcy ogniska i podtrzymywali je aż do świtu, by blask rozświetlał ciemność lasu i odstraszał czyhające drapieżniki.

Tak doszli do trzeciej wielkiej rzeki- Wełtawy. Wtedy wojewoda Czech wskazał wysoką górę błękitniejącą przed nimi nad szeroką równiną i rzekł:

- Pójdziemy pod tę górę, tam damy odpocząć dzieciom i bydłu.

Uczynili więc tak i rozłożyli się u podnóża góry, która zowie się Rzip. Wojewodowie i starszyzna rodów, obejrzawszy ziemię wokoło, poznali jej urodzajność.

Rano zaś wstał pierwszy Czech i wyruszył sam przez cały, cichy las, pełen jeszcze nocnego cienia, na szczyt góry Rzip. Gdy dotarł na górę, stanął na jej szczycie i uradował się na widok pięknej krainy, wtem zdumiał się nad nią głęboko: „Co też nam tu Bogowie podarują, jak darzyć się tu będzie memu rodowi i przyszłym pokoleniom?”.


Libušina proroctví

 


 

Kněžna Libuše s manželem Přemyslem a s družinou stanula na skalnatém srázu vysoko nad Vltavou. Všichni hleděli na krásnou úrodu, na žloutnoucí lány a všichni se divili hojného požehnání. Vtom starý vladyka nahlas připomněl, jak tu bývalo tenkrát před lety pusto. Nedomluvil. Nikdo ho již neposlouchal. Ale nikdo také ani nehlesl. Každý stál nehnutě, aby ani šlápnutím nerušil, a hleděl na mladou kněžnu, stojící v jejich čele. Líce se jí zjasnilo a oči její vzplály. Libuše u vytržení, jako by manžela, družiny nebylo, mluvila prorockým duchem:

„Město vidím veliké, jehož sláva se hvězd bude dotýkat. Tam v lese najdete člověka, který práh domu tesá. I nazvete hrad, jež vystavíte, Prahou.“

Všeho dostatek měli, jedině kovů se jim nedostávalo. Prosili tedy vladykové Přemysla, aby s kněžnou promluvil a o radu ji prosil.

Kněžna Libuše šla nádvořím na kraj hradeb, až stanula na skále vysoko nad řekou Vltavou a tu promluvila:

 

 

 

Dokončení pověsti podle žáků 7.A:

 

                      ,,Zlato a kov se může těžit pouze za západu slunce. Na jihu je vrch Březový. Když tam dojdete, dejte se na východ. Dojdete k vrchu Jílovému a tam se dáte na sever. Poté dojdete k vrchu Kočičí hrb. Odtamtud se dáte na západ a dojdete k Tříhřbetné hoře. V každém hřbetu hory je uložen poklad.V prvním je zlato, v druhém je železná ruda a ve třetím stříbro. Ze zlatem a stříbrem získá národ  velkou sílu. Bude jí také třeba, protože až se cizinci dozvědí, co náš národ získal, určitě budou chtít poklad ukrást pro sebe. Proto se musí střežit od rána až do noci. Ta síla ovšem nevydrží navždy a nepřátelé, až budou s námi bojovat, nás možná i porazí. Ale to jen tehdy, když už my všichni nebudeme moci dál s nimi bojovat. Nepřátelé se budou snažit zaútočit ze všech stran a je také možné, že i oni mezi sebou budou bojovat. Proto se musíte na tyto boje připravit v plné síle. Snad nám poklad zůstane i po těchto nepokojích.“ S těmito slovy Libuše proroctví zakončila.

 

                                                                                                                      David Vanya, 7.A


Proroctwo Libuszy

 


 

Księżna Libusza stanęła wraz z mężem Przemysłem oraz drużyną na skalnym urwisku wysoko nad Wełtawą. Wszyscy patrzyli na dojrzewające łany zbóż, podziwiając wspaniały urodzaj. Wtem stary władyka zaczął głośno wspominać, jak tu bywało przed laty pusto. Nie dokończył, nikt go już nie słuchał, nikt też słowa nie wyrzekł. Wszyscy stali nieruchomo wpatrzeni w młodą księżnę stojącą na przedzie. Lica jej zajaśniały, a oczy zapłonęły. Libusza jakby nie widząc nikogo- ani małżonka  ani orszaku, przemówiła tymi proroczymi słowami: „Miasto widzę wielkie, jego sława gwiazd dosięgnie. Tam w lesie znajdziecie człowieka ciosającego próg domu. I nazwiecie gród, który w tym miejscu wzniesiecie, Pragą.”

Wszystkiego mieli dostatek, jedynie kruszcu im brakowało. Poprosili wtedy władykowie Przemysła, aby z księżną pomówił i o radę ją poprosił.

Księżna Libusza szła przez dziedziniec na skraj wałów, aż stanęła na wysokiej skale nad rzeką Wełtawą i przemówiła:

 

Dokończenie opowieści według uczniów klasy 7 A:

 

„ Złoto i kruszce można wydobywać o zachodzie słońca. Na południu jest góra Brzozowa. Jak tam dojdziecie, udajcie się na wschód. Gdy znajdziecie się, przy szczycie Iłowym, kierujcie się na północ. Dotrzecie do góry, którą nazywają Kocim garbem. Stamtąd pójdziecie na zachód i dojdziecie do Trzygrzbietowej góry. W każdym jej grzbiecie złożony jest skarb. W pierwszym jest złoto, w drugim rudy żelaza, a w trzecim srebro. Dzięki złotu i srebrze naród zyska wielką siłę. Będzie ona bardzo potrzebna, ponieważ aż w dalekich krajach dowiedzą się, co nasz naród zyskał. Z pewnością będą chcieli zagarnąć skarb dla siebie. Dlatego musi               być strzeżony od rana aż do nocy. Ta moc, bez wątpienia, przysporzy nam na zawsze nieprzyjaciół, którzy będą z nami walczyć i możliwe, że nas pokonają. Ale stanie się tak tylko wtedy, gdy my wszyscy nie będziemy mieli siły już dalej z nimi walczyć. Nieprzyjaciele będą starać się zaatakować ze wszystkich stron. Możliwe jest również to, że oni również będą walczyć między sobą. Musicie się do tej walki przygotować i być pełni siły. Po tych niepokojach, skarb może zostać w naszych rękach.” – Tymi słowy Libusza zakończyła swoje proroctwo.

David  Vanya, 7A

 


 


Libušina proroctví

 


 

Libuše řekla: ,,Mí drazí lidé a poddaní, věštecký duch do mě jen tak nevnikne, ale já měla včera v noci sen, že právě dnes je ten pravý den.“ Lidé náhle přistoupili blíže a řekli: ,,Milá paní, mluv dál.“ Libuše se nadechla a promluvila: ,,Znám vaši otázku a znám správnou odpověď, kde se olovo, cín a zlato nachází.“ Lidé slíbili, že udělají vše, co jím řekne. Libuše mluvila dál: ,,Tak jako je krásný západ slunce, tak krásně budete bohatí, a proto poslouchejte. Na západ od vlčí skály stojí opuštěný strom. U toho stromu je jezevčí skála. Odhrňte veliký kámen a vejděte dovnitř, tam je to, co hledáte.“ Libuše domluvila a upadla do bezvědomí. Lidé se sebrali a šli spoustu dní a nocí, až došli k jezevčí skále. Odhrnuli veliký kámen a tam to opravdu bylo. Olovo, cín a zlato. Od té doby byly lidé bohatí a uctívali Libuši, která se tímto zapsala do dějin.

                                  

                                                                                              Petra Koubská, 7.A


Proroctwo Libuszy

 


 

Libusza rzekła:

„Moi drodzy ludzie i poddani, proroczy duch we mnie nie wstąpi, ale wczoraj w nocy miałam sen, to właśnie dziś jest ten odpowiedni dzień”. Nagle poddani podeszli bliżej i powiedzieli:

„Miła pani, mów dalej”- Libusza zaczerpnęła powietrza i przemówiła:

„Ludzie przyrzekli, że zrobią wszystko, co im powiem- mówiła dalej- Tak jak piękny jest zachód słońca, tak piękne będzie wasze bogactwo. Dlatego posłuchajcie: na zachód od Wilczej skały stoi samotne drzewo. Koło tego drzewa znajdziecie Borsuczą skałę. Odsuńcie wielki kamień i wejdźcie do środka. Tam jest to, czego szukacie” Libusza skończyła mówić i straciła przytomność.

Ludzie zebrali się i wyruszyli w drogę. Szli wiele dni i nocy, aż dotarli do Borsuczej skały. Odsunęli wielki kamień i tam to naprawdę było- ołów, cyna i złoto. Od tego czasu ludzie byli bogaci i oddawali cześć Libuszy, która w te sposób zapisała się w dziejach.

 

 

Petra Koubská, 7 A


Libušina proroctví

 


 

Libuše ukázala a  pravila: ,,Jděte tam, kde slunce zapadá, tam najdete vrch jménem

Březový. Objevíte tam stříbro. Stříbro vám zajistí bohatství a ochranu.“

Na chvíli umlkla, když začala znovu pravit, musela se pootočit: ,,Tam, kde je slunce nejjasnější, je  Jílový vrch. Jílový vrch vám poskytne zlato, zajistí vám sílu a divy, ale občas i ztráty.

Zase  se musela   pootočit a pravila  dál: ,,Vydejte se  po  cestě  k východu   slunce. Ale pozor, může to být nebezpečné. Najdete Stříbrnou horu a najdete poklad, ale až začnete kopat, tak třikrát kopat přestanete.

Další směr vede k půlnoci. Vrch jménem Krupnatý najdete, olovo a cín těžit se bude, a však

bedlivě ho střežiti musíte.

Tak kněžna Libuše prorokovala.

 

                                                                                              Zuzana Marková, 7.A


Proroctwo Libuszy

 


 

Libusza pokazała się i przemówiła:

„Idźcie tam, gdzie zachodzi słońce, znajdziecie szczyt, który nazywają Brzozowym. Odkryjecie tam srebro, które zapewni wam bogactwo i ochronę.- Umilkła na chwilę, po chwili zaczęła mówić: - Tam, gdzie słońce jest najjaśniejsze znajduje się Iłowy szczyt. Dostarczy on złota, które zapewni wam siłę i cuda, ale czasem także straty. Wybierzecie się w drogę o wschodzie słońca. Ale uwaga, to może być niebezpieczne. Odnajdziecie Srebrną górę i skarb, jednak gdy zaczniecie kopać, tak trzy razy będziecie przestawać.

Następnie kierunek wiedzie na północ. Tam jest Góra Grudkowa, gdzie ołów i cyna wydobywane będą, jednakże musicie bardzo strzec tych złóż.” Tak księżna Libusza przepowiadała.

 

Zuzana Marková, 7 A


Libušina proroctví

 


 

Nedaleko na západ  na vrchu Březovém se nachází veliké bohatství pod ochranou, ale naši strážní muži ji porazí a můžeme se zmocnit bohatství. Připravte se na krutý boj, někteří z nás přijdou  o život a někdo o něj bude bojovat, ale naši lékaři je uzdraví. Bude se nám tam žít dobře.

Každý dostane měšec stříbra, za to si koupí pole, stodolu s příbytkem. Postaví se hrad a  obrané zdi kolem polí, hradů a obydlí. Zdokonalí se výroba zbraní a zemědělských nářadí a strojů. Úroda bude vydatná a chutná po celou zimu. Bude dostatek vody i jídla.

Bude se nám žít dobře po dalších sto let, ale pak nás přemohou jiní a my  utečeme. Většina z nás se toho naštěstí nedožije.

 

Martin Dolanský, 7.A


Proroctwo Libuszy

 


 

Niedaleko na Zachód w Brzozowym Wierchu znajdują się wielkie złoża rud, które bacznie strzeże wiele strażników. Nasi dzielni wojowie pokonają ich, przez co wzbogacimy się. Bądźcie przygotowani na okrutny bój, niektórzy z nas stracą życie, a niektórzy będą o nie walczyć, jednak nasi lekarze wyleczą ich. Będzie się nam tam bardzo dobrze żyło.

Każdy dostanie mieszek pełen srebra, za który kupi sobie pole oraz stodołę. Postawi gród, a następnie wybuduje mury obronne wokół pól, zamków i siedzib ludzkich. Ulepszy się wyrób broni, narzędzi rolniczych oraz maszyn. Plony będą obfite, a zarazem smaczne przez całą zimę. Wody i jedzenia będzie pod dostatkiem. Życie nasze będzie dobre przez kolejne 100 lat, potem zostaniemy pokonani przez innych i uciekniemy. Na szczęście większość z nas już tego nie dożyje.

 

Martin Dolanský, 7 A


 

Staroměstský orloj

 

Na staroměstské radnici byl ke konci XV. století zřízen mistrem Hanušem orloj, o němž se povídalo po všech pražských městech, že je tak divný a znamenitý, že jistě je nad jiné orloje na světě. Kdo sem přišel, tomu se nechtělo odtud, stál a čekal tu dlouhou chvíli, hodinu i více než ozval se hlas zvonce. A vtom otevřela se dvě okénka nad orlojem a v nich apoštolové se ukazovali. A všechen složitý stroj šel dobře, jako by rozum a duši měl. A jen mistr Hanuš rozuměl celému stroji, žádný jiný.

Pověst o pražském orloji rozlétla se po všech zemích české koruny a dál za její hranice, do cizích krajin. Tu již strach padl na primátora a staroměstské konšely. Žádnému na světě nechtěli dopřáti té chlouby, jen Praha samotná měla míti to dílo, její orloj měl zůstati jediným na světě. I sešli se v tajné schůzi, radili se, uvažovali, co a jak udělají.

 

 

 

Dokončení pověsti podle žáků 7.B:

 

                Jedné noci uviděli sousedé tři muže v kuklách a pláštích, jak jdou k Hanušovu domu. mistr  seděl ve své pracovně a kreslil nějaké plány. Muži v kuklách vnikli do domu a svázali mistra Hanuše, poté ho oslepili. Jeden z nich však řekl: „Nuž druhého orloje již neuděláš. Druhý den našli sousedé ležet mistra Hanuše na zemi. Byl slepí. Ten den chtěl, aby ho jeho bývalý žák  doprovodil k Orloji. Vstoupili do věže  a žák ho opustil. Venku čekalo mnoho lidí, aby se mohlo podívat na Orloj. Konečně se ozval zvonec a postavičky se začaly hýbat. Najednou se za zastavily, bylo ticho. Mistr Hanuš rozbil orloj a sám ve věži zemřel.

 

Martina Kornasová, 7.B


Staromiejski zegar

 


 

Pod koniec XV stulecia na staromiejskim ratuszu został wykonany przez mistrza Hanusza orloj- zegar ratuszowy. Rozmawiało się o nim w całym mieście, mówiono, że jest tak dziwny i wspaniały jak żaden na świecie. Kto przyszedł pod ratusz, nie miał zamiaru odchodzić, stał i czekał godzinami, dopóki nie zabrzmiał głos dzwonków. Wtedy nad zegarem otwierały się dwa okienka, a w nich zaczęli ukazywać się apostołowie. Cała skomplikowana maszyneria pracowała tak dobrze, jakby posiadała rozum i duszę. Jedynie mistrz Hanusz wiedział jak działa cały mechanizm.

Wieść o zegarze praskim rozeszła się po wszystkich rejonach Korony Czeskiej i poza jej granice- do obcych państw. Wtedy strach ogarnął burmistrza i radnych staromiejskich. Nikomu na świecie nie odstąpiliby tej chluby: jedna tylko Praga mogła słynąć z tego dziwu, jej zegar miał zostać jedynym w świecie.

Zwołali, więc tajne posiedzenie, radzili, rozważali, mają uczynić.

 

Dokończenie opowieści według uczniów klasy 7 B:

 

Pewnej nocy sąsiedzi ujrzeli trzech mężczyzn w kapturach i płaszczach jak szli do domu Hanusza. Mistrz siedział w swojej pracowni i kreślił jakieś plany. Zakapturzeni mężczyźni weszli do domu, związali mistrza, a następnie go oślepili. Jeden z nich rzekł: „Drugiego zegara już nie zrobisz”.

Następnego dnia sąsiedzi znaleźli leżącego na ziemi mistrza Hanusza. Był oślepiony. Chciał, aby jego były uczeń zaprowadził go do zegara. Wszedł na wieżę, wtedy uczeń odszedł. Na zewnątrz czekało wielu ludzi, którzy chcieli popatrzeć na zegar. W końcu odezwał się dzwonek, a figurki zaczęły się ruszać. Nagle wszystko się zatrzymało, było cicho. Mistrz Hanusz zniszczył zegar i sam zmarł we wieży.

 

Martina Kornasová, 7 B


Staroměstský orloj

 


 

Odhodlali se k hroznému činu.

Primátor si nechal povolat tři muže. Muži měli na hlavách černé kukly a nepozorovaně se vplížili do dílny mistra Hanuše, který právě rýsoval něco na stole. Rozlítly se dveře a tři zakuklení muži stojí v dílně. Překvapeného mistra Hanuše shodili na zem. Vypálili mu obě oči a jeden ze tří zakuklenců pravil: „Nuž, druhého orloje již neuděláš.“ Ale v tom velkém zmatku si zakuklenci nevšimli, že sousedé začínají vybíhat z domů, protože slyší veliký křik a nářek mistra Hanuše.

Zakuklenci utekli a nezbylo po nich nic jiného než oslepený mistr Hanuš.

Druhý den už celé město vědělo, co se stalo.

A proto k němu sousedé povolali jeho bývalého žáka, aby ho doprovodil k orloji.

Když vešli do orloje, zničehonic zazvonil kostlivec na zvon. Ozvala se veliká rána a v tom okamžení přestal orloj bít.

Najednou mistr Hanuš padl k zemi se šípem v hrdle. Žák mistra Hanuše běžel pro pomoc k doktorovi. Ale marně. Mistr Hanuš byl na místě mrtví.

Doktor, který přispěchal na pomoc, musel s politováním sdělit, že mistru Hanušovi už není pomoci.

 

                                                                                              Tereza Holbová, 7.B


Staromiejski zegar

 


 

Zdecydowali się na straszliwy czyn. Burmistrz polecił powołać trzech mężczyzn. Mieli oni na głowach czarne kaptury i niepostrzeżenie wkradli się do pracowni mistrza Hanusza, który właśnie coś kreślił przy stole. Drzwi się otworzyły na oścież- trzech zakapturzonych mężczyzn przekroczyło próg pracowni. Powalili zaskoczonego mistrza na ziemię i wykłuli mu oczy. Jedne z nich powiedział: „Drugiego zegara już nie zrobisz”.

W tym wielkim zamieszaniu nie zauważyli, że sąsiedzi zaczęli wybiegać z domów, ponieważ usłyszeli wielki krzyk i lament mistrza.

Zakapturzeni mężczyźni uciekli, nie pozostało po nich nic innego, jak oślepiony mistrz Hanusz.

Następnego dnia już całe miasto wiedziało, co się wydarzyło. Dlatego wezwali do niego jego byłego ucznia, aby ten zaprowadził go do zegara. Kiedy tylko weszli do wnętrza zegara,  kostucha niespodzianie zadzwoniła dzwonkiem. Rozległ się wielki wybuch i w tym momencie zegar przestał bić.

Nagle mistrz Hanusz ze strzałą utkwioną w gardle runął na ziemię. Uczeń pobiegł po doktora, jednak na darmo. Mistrz Hanusz nie żył. Doktor, który przybył z pomocą, ze smutkiem stwierdził, że dla mistrza Hanusza nie ma już pomocy.

 

Tereza Holbová. 7 B


Staroměstský orloj

 

Tajná rada se dohodla na plánu.

Druhý den poručili, aby mistr Hanuš naučil svého žáka, jak se orloj ovládá.

Hotovo, žák už všechno umí.

K mistru Hanušovi přistoupí tři zakuklenci. Zakuklený primátor zvolá: „Nuž, druhého orloje již neuděláš!“

Zbylí dva zakuklenci popadnou mistra Hanuše a surově ho odvádí z orloje pryč.

Vedou ho do temné uličky, kde primátor na ohni rozpálí tyč ze železa.

Zakuklenec rychle popadl tyč a strčil ji Hanušovi přímo do očí.

Mistr Hanuš se lekl, chytl se u srdce a padl k zemi.

V tu chvíli zazvonil orloj naposled. Žák orloj vypnul.

Bylo ticho…………

 

                                                                                              Klaudie Semelová, 7.B

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Staroměstský orloj

 

Konšelé se začali bát, že by mistr Hanuš mohl ještě sestrojit další orloj pro jinou zem.

Proto primátor svolal poradu konšelů. Na ní se shodli, že najmou tři nejhorší bandity.

Ne aby ho zabili, ale aby mu vypálili oči. Aby už na žádný orloj, který by chtěl udělat, neviděl.

Jednou večer zabouchali bandité na dveře. Mistr Hanuš šel otevřít. Hned, jak je otevřel, bandité vtrhli do domu, spoutali ho a kyselinou mu vypálili oči. A on najednou uslyšel jeden hlas, jak říká: „Nuž, druhého orloje už neuděláš,“ a zavřely se dveře. Uplynulo deset let, až Hanuše napadlo, jak se těm, co mu vypálili oči, pomstí. Zavolal si k sobě svého bývalého žáka. Poprosil ho, jestli by ho neodvedl k orloji. Ten ho dovedl až do strojovny. Mistr Hanuš oddělal od orloje jednu velmi důležitou součástku. Bylo pravé poledne. Orloj se spustil, kostlivec zatahal za zvonek a najednou bylo ticho. Lidé čekali, co se bude dít, ale nic se nestalo.

Po čase Hanuš klidně zemřel, protože věděl, že se tím pomstil. Jeho bývalý žák orloj po čase opravil a teď tam stojí dodnes.

                                                             

                                                                                              Milan Školník, 7.B


 

Staromiejski zegar

 

Tajna rada uzgodniła plan działania. Następnego dnia nakazali, aby mistrz Hanusz nauczył swojego ucznia jak steruje się zegarem. Gotowe, uczeń już wszystko umie.

Do mistrza Hanusza podeszły trzy zakapturzone osoby. Burmistrz, również w kapturze krzyknął: „Drugiego zegara już nie zrobisz”.

Pozostali dwaj mężczyźni chwycili mistrza Hanusza i brutalnie odciągnęli go od zegara. Prowadzą go do ciemniej uliczki, gdzie burmistrz rozpalił na ogniu pręt z żelaza. Jeden z oprawców szybko chwycił pręt i wetknął go prosto w oczy Hanusza.

Przerażony mistrz Hanusz złapał się za serce i upadł na ziemię. W tej chwili zegar zadzwonił po raz ostatni. Uczeń wyłączył zegar.

Było cicho……

 

Klaudie Semelová, 7 B

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Staromiejski zegar

 

Radni zaczęli się bać, że mistrz Hanusz mógłby skonstruować jeszcze jeden zegar dla innego kraju. Dlatego burmistrz zwołał radnych na naradę, na której uzgodnili, że wynajmą trzech najgorszych bandytów. Nie po to, by zabili mistrza, ale aby wypalili mu oczy. Aby już nie mógł zrobić żadnego zegara.

Pewnego wieczora zastukali do drzwi. Mistrz Hanusz poszedł otworzyć, zaraz po tym bandyci wtargnęli do domu, związali go i kwasem wypalili mu oczy. Nagle mistrz usłyszał głos, który mówił: „Drugiego zegara już nie zrobisz”, drzwi się zamknęły.

Upłynęło 10 lat, dopiero wtedy Hanuszowi przyszło na myśl, jak się zemścić na tych, którzy wypalili mu oczy. Wezwał do siebie swojego byłego ucznia i poprosił go, by ten zaprowadził go do zegara. Uczeń wprowadził go aż do mechanizmu zegara. Mistrz Hanusz wyciągnął z zegara jedną z bardzo ważnych części. Było samo południe, zegar wprawił się w ruch, kostucha pociągnęła za dzwonek, nagle zrobiło się cicho. Ludzie czekali, co się będzie działo, jednak nie stało się nic.

Po pewnym czasie Hanusz umarł w spokoju, ponieważ wiedział, że się zemścił. Jego były uczeń po pewnym czasie naprawił zegar, który stoi tam do dziś.

 

Milan Školník, 7 B


 

 

JÍDELNÍČEK

 

Naši předkové se živili různými kašemi a plackami, které připravovali z různých obilovin například: pšenice, ovsu, ječmene, žita, prosa a z luštěnin, hlavně hrachu.

Pokrmy sladili medem lesních včel. Doplňkem potravy byly pokrmy z mléka krav, koz a ovcí, maso ulovených ryb, zvěře a chovaných zvířat, hlavně vepřů.

 

 

 

MENU:

 

SNÍDANĚ

Borůvkový koláč, mléko

 

SVAČINA

Obilné placky s houbami, bylinkový čaj

 

OBĚD

Hrachová polévka, pečeně na rožni s kaší z prosa, čaj z malinového listí

Moučník – placky z mouky a medu

 

VEČEŘE

Hrachové placky s plátky masa, šťáva z lesních plodů

 

 

Žáci 4.-5. třídy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

JADŁOSPIS

 

Nasi przodkowie żywili się różnymi kaszami i plackami, które przyrządzali z różnych zbóż, np. pszenicy, owsa, jęczmienia, żyta, prosa oraz z roślin strączkowych, głównie grochu.

Pokarmy słodzili miodem zrobionym przez leśne pszczoły. Dodatkiem do potraw były pokarmy z mleka krowiego, koziego i owczego, mięso ze złowionych ryb, zwierząt łownych oraz hodowlanych, głównie wieprzowiny.

 

MENU:

 

ŚNIADANIE

Jagodowy placek, mleko

 

DRUGIE ŚNIADANIE

Placki zbożowe z grzybami, ziołowa herbata

 

OBIAD

Zupa grochowa, pieczeń z rożna z kaszą jaglaną, herbata z malinowych liści.

Placek z mąki i miodu.

 

KOLACJA

Placki grochowe z plasterkami mięsa, sok z leśnych owoców

 

 

Uczniowie 4- 5 klasy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

KVÍZ

 

KDO BYL PRAOTEC ČECH?

A, vedl družinu do Čech

B, brankář Dynama Moskva

C, kosmonaut

 

KAM PRAOTEC ČECH VEDL SVOJI DRUŽINU?

A, na Havaj

B, do Polska

C, do Čech

 

JAK SE JMENOVAL ČECHŮV BRATR?

A, Loch

B, Lech

C, Leh

 

NA KTEROU HORU VYSTOUPIL ČECH A LECH?

A, Sněžku

B, Říp

C, Mont Everest

 

JAKÁ ZVÍŘATA S SEBOU VEDLI?

A, tygry a lvy

B, mravence a brouky

C, koně a krávy

 

KOLIK BRATRŮ PRAOTCE ČECHA ZNÁME?

A, 1

B,10

C, 5

 

ČÍ BRATR BYL LECH?

A, Karla IV.

B, Bořivoje

C, Čecha

 

KOHO PŘIVEDL ČECH NA NAŠE ÚZEMÍ?

A, Kelty

B, Američany

C, Slovany

 

KAM ODEŠEL LECH?

A, do Francie

B, do Anglie

C, do Polska

 

                                                                                                          Žáci 4.-5. třídy

 

 

 

QUIZ

 

 

KIM BYŁ PRAOJCIEC CZECH?    

A, prowadził drużynę do Czech

B, bramkarzem Dynama Moskwa

C, kosmonautą

 

GDZIE PROWADZIŁ SWOJĄ DRUŻYNĘ PRAOJCIEC CZECH?

A, na Hawaje

B, do Polski

C, do Czech

 

JAK SIĘ NAZYWAŁ BRAT CZECHA?

A, Loch

B, Lech

C, Leh

 

NA KTÓRĄ GÓRĘ WESZLI LECH I CZECH?

A, Śnieżkę

B, Říp

C, Mount Everest

 

JAKIE ZWIRZĘTA PROWADZILI ZE SOBA?

A, tygrysy i lwy

B, mrówki i chrząszcze

C, konie i krowy

 

ILU ZNAMY BRACI PRAOJCA CZECHA?

A, 1

B, 10

C, 5

 

CZYJIM BRATEM BYŁ LECH?

A, Karola IV

B, Borzywoja

C, Czecha

 

KOGO SPROWADZŁ CZECH NA NASZE ZIEMIE?

A, Celtów

B, Amerykanów

C, Słowian

 

GDZIE ODSZEDŁ LECH?

A, do Francji

B, do Anglii

C, do Polski

Uczniowie 4- 5 klasy

 

Budowa osady Lecha, Czecha i Rusa

Gdy biały orzeł wskazał Lechowi piękne miejsce, obfite w zwierzynę, ryby i ziemię, która da się urodzaj zapowiadać, ten postanowił sprowadzić w to miejsce swoją rodzinę i ulubionych braci, którzy także udali się na długą wędrówkę w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. W drodze powrotnej, gdy przedzierał się przez dzikie miejsca ze swoją rodziną, spotkało go wiele przygód. W ciemnym lesie zaatakował ich wielki jednooki cyklop. Zaczaił się na nich za ogromną, czarną górą. Lech wraz ze swoją załogą stoczył bardzo krwawą bitwę, podczas której stracił  wielu wspaniałych i mężnych rycerzy, broń i pożywienie. Jednak bitwę wygrali. Zabitego cyklopa obdarli ze skóry, aby pokazać swoim braciom zdobycz, z której można zrobić zbroję, a której nie przebije zwykły miecz. Cyklopa mógł zabić tylko Lech, ponieważ posiadał miecz, który otrzymał od swojego ojca. Miał on czarodziejską moc i potrafił zniszczyć wszystko, co napotkał na swej drodze.

Dumni z zakończonej bitwy, zmęczeni i utrudzeni, lecz zadowoleni ze zwycięstwa, wracali do rodzin. Już z daleka zobaczyli swoją osadę, w której paliły się ogniska. Nagle Lech zauważył braci, którzy wybiegli mu naprzeciw. Gdy powrócili do rodziny, przygotowali biesiadę, przy której każdy z nich: Lech, Czech i Rus opowiadali o swoich wrażeniach z przebytych wędrówek. Po długich rozmowach Lech namówił braci, aby zabrali swoje rodziny i udali się do białego orła. Przekonał ich, że w tym miejscu pod opieką białego ptaka niczego im i ich rodzinie nie zabraknie.

            O świcie spakowali bagaże i z powrotem wraz z rodzinami udali się w długą podróż. Gdy dotarli na miejsce, orzeł biały jakby na nich czekał. Wyleciał z gniazda, a za nim małe pisklęta. Bracia zabrali się do solidnej pracy. Przez kilka tygodni mieszkali ze swoimi rodzinami w szałasach, wybudowanych ze słomy i patyków, które zbierały ich żony i dzieci. Były one łatwopalne i często podczas ulewy przeciekały. Lech, Czech i Rus rąbali drzewa, które wykorzystywali do budowy solidnych, drewnianych domów. Gałęzie drzew służyły im jako opał, aby można było przygotować posiłki i ogrzać się w chłodne noce. Odpędzali też w ten sposób dziką zwierzynę, która podchodziła do ich chat za pożywieniem. Pnie drzew oczyszczali z kory i suszyli na słońcu. W miejscach, gdzie zostały wyrąbane drzewa, mężczyźni przygotowywali ziemię do uprawy zboża, które przywieźli z poprzedniej, zamieszkanej przez nich osady. Uprawą pola zajmowały się kobiety i ich starsze dzieci.

            Pewnej bezksiężycowej nocy, gdy wszyscy smacznie spali po męczącym dniu, Lech usłyszał trzask gałęzi. Obudził po cichu swoich braci. Nagle poczuli zapach dymu, który unosił się nad ich chatami. Okazało się, że zostały podpalone ich szałasy, w których spały ich rodziny. Kobiety szybko zabrały dzieci z płonących chat i zaczęły gasić pożar. Mężczyźni w tym czasie udali się w pogoń za wrogiem, który zaczaił się na nich w ciemnym buszu. Po długiej gonitwie doszło do bitwy. Bracia ze wściekłością zabijali swoich wrogów. Po wygranej bitwie powrócili do osady. Kobiety wraz ze swoimi dziećmi ugasiły pożar. Uratowano tylko pola uprawne i rozpoczętą budowę solidnych domów.

Po męczącej nocy, bracia postanowili stworzyć plan swojego grodu. Myśleli nad tym, co zrobić, aby uniknąć nieproszonych gości. Postanowili więc ogrodzić wysokimi balami całą swą osadę oraz zbudować most z bramą, który będzie zamykany i ochroni ich osadę przed nieprzyjaciółmi. Praca trwała bardzo długo. Co noc każdy z braci pilnował grodu. Nie chcieli dopuścić do następnej katastrofy. Wreszcie zakończyli budowę. W tym czasie ich synowie dorośli i założyli własne rodziny. Dla nich także wybudowali solidne, drewniane chaty. Ciężką pracą stworzyli wielki i warowny gród, przez który nikt obcy nie mógł się przedostać. Gród był piękny i okazały. Niczego im tam nie brakowało. Nazwali go Gniezno od gniazda orlego. Biały orzeł towarzyszył im przez długie lata.

W szczęściu i zdrowiu bracia żyli w Gnieźnie do ostatnich dni. Do dzisiejszego dnia istnieje w Polsce to piękne miasto o tej samej nazwie.

Paweł Pylak kl.V.c

Budování osady Lecha, Čecha a  Rusa

 

            Když bílý orel ukázal Lechovi krásné území s hojností zvěře a s půdou, která slibovala bohatou úrodu, rozhodl se Lech přivést na toto místo svoji rodinu i milované bratry, kteří se rovněž vydali na dalekou cestu hledajíc dobré místo k životu. Na zpáteční cestě, kdy se se svým rodem musel prodírat divokou přírodou, ho čekalo mnoho příhod. V temném lese na ně zaútočil jednooký obr Kyklop. Překvapil je za ohromnou černou horou, ale Lech se mu postavil se svojí zálohou a vypukla krvavá bitva, ve které ztratil mnoho svých bojovníků, zbraní a jídla. Jeho rod ale nakonec bitvu vyhrál a z Kyklopa stáhl kůži, aby ukázal bratrům trofej, ze které mohou vyrobit brnění, protože kůží obyčejný meč nepronikne. Kyklopa mohl zabít právě pouze Lech, protože měl meč svého otce, který měl čarodějnou moc.

            Přemýšlejíc o bitvě, unaveni a utrápeni vraceli se bojovníci  ke svým rodinám a už zdálky viděli svoji osadu s hořícími ohništi. Náhle Lech uviděl své bratry, kteří mu běželi naproti. Přivítali se, posadili se k ohni a každý z bratrů, Lech, Čech a Rus, začali vyprávět o svých zážitcích z cest. Po dlouhých debatách Lech přemluvil bratry, aby svolali své rody a následovali bílého orla. Přesvědčil je, že právě v zemi bílého orla jim nikdy nic nebude chybět.

            Za úplňku si zabalili a se svými rody vyrazili na dalekou cestu. Když dorazili na místo, orel bílý jakoby na ně čekal. Vylétl z hnízda a za ním mláďata. Bratři přiložili ruku k dílu a za několik týdnů už všichni bydleli v salaších postavených ze slámy a klacků, které sbíraly ženy a děti.  Stavení bohužel snadno zachvátil oheň a při dešti do nich zatékalo. Proto Lech, Čech i Rus rubali dříví a stavěli pevná dřevěná obydlí. Větve stromů sloužily jako otop, aby ženy mohli chystat jídlo na posilněnou a rody mohly i v noci udržovat oheň. Chovali také zvěř, kterou ulovili, když k jejich obydlí přišla hledat potravu. Z kmenů stromů odstraňovali kůru, kterou sušili na slunci. V místech, která zůstala po vykácení stromů, muži připravili půdu k pěstování zeleniny. O pole se staraly ženy a jejich staší děti.

            Jedné noci, když všichni tvrdě spali po vyčerpávající práci, Lech uslyšel praskání větví a tak potichu probudil bratry. Náhle všichni ucítili kouř, který se vznášel nad jejich příbytky. Ženy okamžitě vzbudily své děti a všichni se pustili do hašení požáru. Muži vyrazili za vrahy, kteří na ně zaútočili z temného lesa a došlo k bitvě. Po vyhraném souboji se muži vrátili zpátky do osady, kde už ženy s dětmi uhasily požár, ale podařilo se zachránit jen polovinu obydlí.

            Po vyčerpávající noci se bratři rozhodli označit své území a přemýšleli, jak to udělat, aby k nim nezavítali nezvaní hosté. Shodli se na tom, že oplotí vysokými kůly celou osadu a postaví bránu, kterou budou zamykat, aby ochránili své rody před nepřátely. Stavba trvala velmi dlouho a každou noc hlídal osadu jeden z bratrů. Nakonec bylo vše hotovo a v té době dospěli také synové Lecha, Čecha i Rusa a založili vlastní rodiny. Společným úsilím vybudovali obydlí i pro ně a také zeď, přes kterou se nikdo nemohl dostat. Nic jim nescházelo a území, které obývali, nazvali Gniezno, podle hnízda orla bílého, který jim sloužil dlouhá léta.

            Ve štěstí a zdraví žili bratři v Gniezně do konce života. Do dneška v Polsku existuje krásné město nesouc stejný název.

                                                                                                                                                                                                                          Pavel Pylak, třída 5.c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cudowne uzdrowienie

 

    Dawnymi czasy, ponad tysiąc lat temu w Polsce panował Mieszko - gorliwy wyznawca pogańskich bóstw. Był on ślepy od urodzenia. Działo się tak dlatego, iż przed laty przybył do jego rodziców pewien starzec. Był on bardzo biedny, chory i głodny, ponieważ nie jadł od kilku dni. Prosił ich o skromny posiłek  i jakieś lekarstwo, aby ulżyć sobie choć trochę w cierpieniu. Jednak przyszli rodzice Mieszka nie udzielili mu pomocy i wyrzucili ze swego domu. Starzec odchodząc rzekł, iż posiada tajemną moc i rzucił klątwę na przyszłą matkę Mieszka. Powiedział, iż za to, że nie udzieliła mu pomocy i nie ulitowała się nad biednym starcem, porodzi syna, który będzie niewidomy. Wypełniła się klątwa, którą rzucił ów tajemniczy starzec i porodził się syn, który od pierwszych dni swojego życia był niewidomy. Rodzice dali mu na imię Mieszko. Chłopiec dorastając, pomimo złowrogiej klątwy, żywił żarliwą nadzieję, że przejrzy na oczy. Mimo że składał ofiary z różnych zwierząt na ołtarzach bożków, to życzenie jego wciąż pozostawało niespełnione.

    Inna jeszcze troska ciążyła mu na sercu: chociaż dawnym zwyczajem miał wiele żon, to jednak żadna z nich nie urodziła mu syna. Dręczyła go przeto myśl, że nie pozostawi po sobie następcy.

    Niedaleko królewskiego pałacu zamieszkiwał chrześcijański ksiądz, który nawracał pogan. Mieszko z lekceważeniem odnosił się do niego do czasu, gdy ten powiedział: "Otrzymasz syna, gdy weźmiesz za żonę chrześcijankę." Król bardzo się uradował i zaraz wysłał posłańca na dwór króla Czech. Ten bowiem miał córką imieniem Dąbrówka. Wszędzie sławiono jej wielką urodę i szczególną pobożność. Z tych to powodów stanowiła ona dumę swego kraju. Król Czech nie wzbraniał Mieszkowi ręki swej córki, postawił jednak warunek, aby przyjął chrzest. Mieszko wyraził zgodę, a zadowolony z tej odpowiedzi król Czech wysłał swoją córkę z wielkimi skarbami, przydawszy jej do obrony wielu oddanych rycerzy i dworzanek, aby służyły jej nieustanną pomocą. Dąbrówka pożegnała się z ojcem i odjechała szczęśliwa, że doprowadzi przyszłego męża do prawdziwej, chrześcijańskiej wiary.

    Tymczasem Mieszko przygotował się do przywitania narzeczonej. Na zielonej łące, w cieniu wielkiego dębu, gdzie stały ołtarze jego bóstw, oczekiwał Dąbrówki. Kiedy już nadjechała, wystąpił ów chrześcijański ksiądz i rzekł: "Królu, nadeszła pora, abyś odwrócił się od pogańskich bożków i poświęcił się jedynemu prawdziwemu Bogu. Wówczas spadnie z twych oczu zasłona ciemności, którą przed wielu laty zesłał tajemniczy starzec i będziesz widział!" Po tych słowach król poczuł wstrząs, jakby czując bliskość Boga, a ziemia, na której stał, wydała mu się święta. Nabożnie ugiął kolana i przysiągł wiarę Bogu chrześcijan, i wówczas nastąpił przepowiedziany cud -  Mieszko przejrzał. Zachwycony zobaczył przed sobą cudowną postać Dąbrówki i pierwszy raz w życiu poczuł w sobie potęgę uszczęśliwiającej miłości. W nabożnym uniesieniu Mieszko rozkazał zburzyć ołtarze pogańskich bóstw, a wielu jego dworzan i duża część ludu dało się ochrzcić. Dąbrówka w następnym roku urodziła Mieszkowi upragnionego syna. Wdzięczny Bogu Mieszko, w miejscu, gdzie odzyskał wzrok, założył miasto Wrocław. 

 

 

Agata Pylak , klasa 5c

 

 

 

 

 

 

Zázračné uzdravení

 

Je to už dávno, více než tisíc let, kdy v Polsku vládl Mieszko , který uznával jen pohanské bohy. Byl od narození slepý a říkalo se, že za to může stařec, který kdysi navštívil jeho rodiče. Byl velice zbědovaný, nemocný a hladový a prosil je o trochu jídlaa nějaké léky. Mieszkovi rodiče mu však nepomohli a vyhnali jej od svých dveří. Stařec při odchodu proklel ženu, která čekala narození dítěte, kterým měl být právě Mieszek. Řekl, že za to, že mu nepomohla a neslitovala se nad ním, porodí slepé dítě. Kletba, kterou vyřkl tajemný stařec, se vyplnila a ženě se narodilo slepé děťátko. Rodiče mu dali jméno Mieszko. Chlapec rostl a neznajíc zlou kletbu stále doufal, že jednou přeci jen uvidí. Běstože bohům obětoval zvířat, jeho přání zůstávalo nevyslyšeno.

            Ještě jedna věc ho trápila. Přestože podle tehdejších zvyků měl Mieszek hned několik žen, žádná z nich mu nedokázala porodit potomka. Sužovala ho proto myšlenka, že po sobě nezanechá nástupce.

            Nedaleko královského paláce žil křesťanský kněz, který se snažil napravit pohany. Mieszko se za ním vydal a kněz mu řekl:"Budeš mít syna, když si za ženu vezmeš křesťanku". Král Mieszko se zaradoval a vyslal poslal do království Čecha, který měl dceru Doubravku. Všude se mluvilo o její plodnosti a velké zbožnosti. Čech nebránil svazku své dcery s Mieszkem, ale žádl, aby se slepý vládce stal křesťanem. Mieszko souhlasil a Čech se velice zaradoval. Vyslal svoji dceru s mnoha dary a také s armádou oddaných vojáku. Doprovázela ji družina komorných, které Doubravce dobře sloužily.  Dcera se rozloučila s otcem a vyrazila na cestu šťastná, že svého budoucího muže přivede na cestu jediné a správné, tedy křesťanské,  víry.

            Mieszko se připravil na příjezd své nastávající. Na zelené louce ve stínu rozložitého dubu, kde stály oltáře jeho bohů, vyhlížel Doubravku. Ve chvíli, kdy se již blížila, povstal křesťanský kněz a pravil:" Králi, nadešla chvíle, aby ses odvrátil od pohanských bohů a zasvětil se jedinému opravdovému Bohu. V tu chvíli spadne z tvých očí temná clona, kterou na ně před mnoha lety seslal tajemný stařec a budeš vidět." Po těch slovech Mieszko pocítil chvění, jakoby to byla sama blízkost Boha a zem, na které stál zdála se mu svatá. Vírou se mu podlomila kolena a on klečíc přísahal víru křesťanskému Boh. Najednou se splnilo protoctví kněze a...Mieszkovi začal vidět.Před sebou uviděl krásnou Doubravku a poprvé v životě pocítil lásku. Unesen tím okamžikem rozkázal zničit oltáře pohanských bohů. Mnho jeho dvořanů i lidí dalo se pokřtít. Doubravka v následujícím roce Mieszkoviroce dala vytouženého syna. Král, vděčný Bohu, v místě, kde se mu vrátil zrak, založil město Wroclaw.

           

                                                                                                          Agata Pylak, třída 5c


 

Gniazdo

 

I szli tak całymi dniami jak mrowie niepowstrzymani, torując sobie drogę wśród zarośli. Gdy wędrowali zimą, chłodził ich mroźny wiatr, wiosną moczyły ich deszcze, a teraz  doskwierał lipcowy upał. Tak dnie i noce wędrowali trzej bracia: Lech, Czech i Rus. Każdy z nich był inny: Lech- odważny, Czech -szczery, Rus-zamknięty w sobie.

Zmęczeni wyprawą bracia razem z ludem udali się na zasłużony spoczynek. W dalszą  drogę ruszyli wcześnie rano, gdy po chwili zarośla znacznie zrzedły. Nagle złociste słońce wzeszło nad horyzont, a ich oczom ukazała się przecudna dolina, obfita w piękne łąki, kwiaty i drzewa. Lechowi aż oczy zabłysły na widok pięknej krain , więc czym prędzej wstrzymał konia. W jednej chwili zrobiło się ciemno. Lud i bracia spojrzeli w górę i stało się jasne, że to olbrzymi orzeł przysłonił chwilowo słońce. Gdy przeleciał, zatoczył koło nad starym dębem i wylądował w gnieździe, witany ćwierkotem piskląt. Rus, zawróciwszy konia, chciał odjechać, lecz Lech zdążył go zatrzymać. Gdy to zrobił, rzekł: „ Zostańmy  tutaj! Wokół tego dębu gród wybuduję, a od orlego gniazda, Gnieznem go nazwę”. Wszystkim spodobała się ta myśl, lecz kraina nie była na tyle wielka, by zapewnić wszystkim żywność i dostatek. Zwołali więc wszystkich i wspólnie uradzili, że Lech zostanie ze swoim ludem w przecudnej dolinie, a Czech i Rus wyruszą w drogę, by znaleźć dobre miejsce do osiedlenia i założenia  grodu.

            Lata mijały, a kraina rozkwitała coraz bardziej. Lech doczekał się potomstwa, a jego poddani zadbali o to, by wszystkim żyło się dobrze. Para białych orłów wciąż krążyła nad grodem nie zdając sobie sprawy , że dla tych ludzi są najważniejszymi ptakami.

 

 


 

 Sławomir Lubczyński, klasa 5c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hnízdo

 

A putovali celé dny jako armáda mravenců prodírajíc se křovinami. V zimě je mrazil studený vítr, na jaře je promáčel déšť a v létě je sužovala červencová horka. Tak dnem i nocí šli tři bratři: Lech, Čech a Rus. Každý z nich byl úplně jiný. Lech byl odvážný, Čech štědrý a Rus uzavřený.

            Unaveni z této výpravy se se svým lidem bratři utábořili, aby si dopřáli zaloužený odpočinek. Na další cestu se vydali hned na druhý den časně ráno. Najednou houští značné prořídlo a zlaté slunce se vyhouplo nad obzor. Před očima se jim objevila přenádherná krajina s krásnými loukami, stromy a květinami. Lechovi se až zablýsko v očích při pohledu na tak krásnou krajinu. Z ničeho nic se setmělo a všichni pozvedli oči k nebi. To jen bílý orel na chvíli křídly zastínil slunce. Jak odlétal, zakroužil nad starým dubem a usedl v hnízdě, kde ho už pískotem vítala ptáčata.

            Rus osedlal koně a chystal se k odjezdu, ale Lech ho stihl zadržet a řekl:"Zůstaňme tady. V okolí dubu vybuduji osadu a Hnízdem jej nazvu, podle toho hnízda orlího." Všem se líbil ten nápad, ale  území nebylo tak velké, aby uživil tolik lidí. Byla proto svolána rada a společně bylo rozhodnuto, že Lech se svým lidem zůstane v tomto překrásném údolí a Čech s Rusem vyrazí na cestu, aby si našli vlastní území k usídlení a založení osady.

            Roky ubíhaly a země byla stále krásnější. Lech se dočkal potomků a jeho poddaní se starali o to, aby se všem dobře žilo. Pár bílých orlů stále kroužil nad osadou netušíc, že pro tento lid jsou nejdůležitějšími ptáky.

                                                                                                                                                                                                                                     Slavomír Lubczyński, třída 5c


 

O Lechu i Czechu – synach Słowiny

 

Dawno temu w pięknym i żyznym państwie słowiańskim rządziła królowa Słowina. Miała wielu synów, wszyscy kochali się i szanowali ogromnie. Jednak królowa największą miłością darzyła dwóch najmłodszych, a byli to bliźniacy: Lech i Czech.

Chłopcy byli bardzo podobni do siebie, mieli wiele wspólnych zainteresowań. Cały czas spędzali razem na nauce i zabawach. Jedyną rzeczą, która różniła bliźnięta, była pasja do podróży. Czech lubił wspinaczki po górach , a Lech wolał morze. Ale nawet wówczas, kiedy udawali się w różnych kierunkach, cały czas myśleli o sobie.

Życie królowej Słowiny, jej dzieci i ludu przebiegało bardzo spokojnie. Władczyni mądrze rządziła swoim państwem i wszyscy ją szanowali. Niestety przyszedł dzień, kiedy mądra królowa musiał się rozstać ze światem. Na łożu śmierci prosiła swoje dzieci, aby zawsze solidarnie wspierały się we wszystkich trudnościach.

Po śmierci Słowiny rządy w królestwie objął najstarszy syn – Macedon. Jednak na królestwo przyszły ciężkie czasy. W lasach było coraz mniej zwierzyny, a pola dawały mniejsze plony. Król Macedon zebrał swoje rodzeństwo i powiedział, że niestety muszą się rozstać i poszukać nowych ziem na swoje siedziby.

Następnego dnia Czech i Lech postanowili, że wyruszą razem. Udali się na północ. Szli długo, a żadna okolica nie wydawała im się dostatecznie obfita i żyzna. Po długiej wędrówce dotarli do podnóża skalistych gór. Czech, którego pasją były wspinaczki górskie, postanowił, że tu jest kres jego wędrówki. Rozbił obóz i wraz ze swoją drużyną zaczął budowanie osady. Lech stwierdził, że on pójdzie dalej szukać ziem dla siebie i swojego ludu. Bracia pożegnali się niebawem przyrzekając, że w razie potrzeby będą się wspierać.

Długo szedł Lech, szukając miejsca dla swojego państwa. Wreszcie doszedł do ogromnego boru, gdzie usiadł strudzony i zmartwiony pod drzewem. Odpoczywając po trudach podróży, zasnął. We śnie zobaczył swoją matkę - królową Słowinę, która powiedziała mu, że to jest miejsce na jego państwo i żeby nie oddalał się już bardziej od swego brata. Lech obudził się nagle ze snu i rozejrzał dookoła. Przez gęstą koronę drzewa przebijały promienie zachodzącego słońca. Na ich tle ujrzał Lech pięknego białego orła, siadającego na gnieździe. Dumny ptak wyprostował głowę i rozpostarł skrzydła, jakby chcąc pokazać Lechowi wielkość jego przyszłego państwa. Przyszły władca Polski ogłosił swoim wojom, że tu będzie ich kraj i tu zaczną budować swoją osadę. Nazwali ją Polską, ponieważ jej mieszkańcy zwali się Polanami, gdyż dużą część ich ziem stanowiły pola.

 

 

Jacek Nowicki, klasa V b

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

O Lechovi a Čechovi – synech Slowiny

 

Před dávnými časy v pěkném a úrodném panství slovanském vládla královna Slowina. Měla mnoho synů, všichni se měli rádi a velmi se uctívali. Královna měla ale nejraději dva nejmladší syny, dvojčata Lecha a Čecha.

Chlapci si byli podobní jako vejce vejci, měli i společné záliby. Celý čas trávili společně při učení, zábavách a hrách. Jediná věc, která je odlišovala, byla chuť cestovat. Čech měl rád lezení po horách a Lech moře. Nadešel čas, kdy se každý rozhodl jít svojí cestou, ale celý čas přemýšleli o sobě.

Život královny Slowiny, jejich dětí i lidu byl velmi spokojený. Vládkyně moudře vládla svému panství a všichni ji uznávali. Bohužel přišel den, kdy se moudrá královna musela rozloučit se světem. Na smrtelném loži prosila svoje děti, aby se vždy společně radily ve všech záležitostech.

Po smrti Slowiny ujal se vlády v království nejstarší syn – Macedon. Ale na jeho panství přišly těžké časy. V lesích bylo čím dál méně zvěře, pole dávala méně úrody. Král Macedon svolal svůj rod a oznámil, že někteří se musí rozejít a hledat novou zemi zaslíbenou.

Následný den Čech a Lech se dohodli, že půjdou společně. Vydali se směrem půlnočním. Šli dlouho, žádná krajina jim nepřipadala dostatečně velká a úrodná. Po dlouhém putování došli k úpatí skalnatých hor. Čech, který miloval lezení po horách, rozhodl, že tady končí jeho putování. Postavil tábor a začal se svojí družinou budovat osadu. Lech rozhodl, že on půjde dál hledat zem pro sebe a svůj lid. Bratři se rozloučili a slíbili si, že v případě nouze  si pomohou.

Dlouho šel Lech, hledal místo pro své panství. Konečně došel do rozsáhlého lesa, kde usedl unavený a zdrcený pod stromem. Odpočíval po neúspěších a najednou usnul. Ve snu uviděl svoji matku – královnu Slowinu, která mu řekla, že toto je místo pro jeho panství a aby se nevzdaloval už více od svého brata. Lech vzbudil se náhle ze snu a rozhlížel se po okolí. Přes husté koruny stromů probíjely se sluneční paprsky zapadajícího slunce. Na jejich vršku uviděl Lech pěkného bílého orla sedícího na hnízdě. Vznešený pták narovnal hlavu a rozepjal křídla, jako by chtěl ukázat Lechovi velikost jeho budoucího panství. Nastávající vládce polský ohlásil svým vojvodům, že tady bude jejich kraj a tady začnou budouvat svoji osadu. Nazvali ji Polskem, protože původní obyvatelé se nazývali Polani, jelikož většina jejich země byla pole.

                                                                                                

 

                                                                                                 Jacek Nowicki, třída V b


 

Jak Mieszko poznał Dobrawę

 

Działo się to w czasach, kiedy państwo polskie było jeszcze zupełnie niewielkie. Panujący w nim książę Mieszko był bardzo dobrym i roztropnym władcą. Od swojego ojca Siemomysła nauczył się, jak pogodzić różne sąsiadujące plemiona i zyskać sobie ich poparcie. Książę marzył o tym, żeby wśród władców sąsiednich państw mieć poważanie i być równym z nimi. Wiedział jednak, że aby tak się stało, musi przyjąć wiarę w jedynego Boga, tego, w którego wierzyli prawie wszyscy władcy państw położonych na zachód i na południe od jego ziem. Mieszko był przywiązany do bóstw, w które wierzyli jego przodkowie, ale dla spełnienia swoich marzeń, gotowy był poznać i przyjąć tego nowego Boga. Postanowił więc, że sprowadzi do siebie ludzi nazywanych duchownymi, żeby opowiedzieli mu o chrześcijaństwie. Nie chciał jednak, aby byli to ludzie z plemion germańskich, jego nieustannych wrogów.

Południowymi sąsiadami kraju Mieszka byli Czesi – chrześcijanie. Rządził tam wtedy Bolesław zwany Srogim. Miał on córkę – Dobrawę, która nie wyszła jeszcze za mąż. Mieszko słyszał o niej od kupców, którzy bywali na czeskim dworze. Mówili o niej, że jest bardzo mądrą i dobrą księżniczką. Mieszko pomyślał więc, że młodsza od niego córka południowego sąsiada będzie dobrą kandydatką na żonę. A poza tym, żeniąc się z Dobrawą, mógł zawrzeć pokój z czeskim władcą i stamtąd sprowadzić ludzi, którzy opowiedzą jemu i jego poddanym o Bogu nazywanym Chrystusem. Kiedy tak wszystko sobie przemyślał, postanowił udać się do swojego południowego sąsiada. Zebrał najlepszych wojów i wyruszył w podróż. Wędrowali przez puszczę pełną dzikiej zwierzyny, przez nieznane sobie tereny, mijali mniejsze i większe osady. Mieszko nie chciał, aby ludzie, u których zatrzymywali się po drodze, wiedzieli, kim on jest. Ubrał się więc jak zwykły wojownik.

Pewnego dnia, kiedy dotarli już na ziemie Czechów, w drodze zaskoczyła ich potężna burza. Wiatr wiał z całą siłą i złamał gruby konar drzewa, który uderzył Mieszka w głowę. Rana nie była wielka, ale książę stracił siły. Jego wojowie zawieźli go do pierwszej napotkanej chaty pełnej gości. Była to grupka podróżnych, których burza także zaskoczyła w drodze. Wśród nich była młoda kobieta, wyróżniająca się od innych bogatszym ubraniem, mową i zachowaniem. Kiedy tylko wojowie wnieśli nieprzytomnego Mieszka do chaty, młoda kobieta, nie patrząc na to, że to prosty wojownik, bez wahania zajęła się opatrzeniem jego rany. Mieszko po chwili otworzył oczy i zobaczył pochyloną nad nim kobietę. Z jej oczu bił jakiś blask, a każdy jej ruch wydawał mu się piękny. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Mówiła niewiele językiem, którego Mieszko nie znał dobrze, ale każde jej słowo wydawało mu się pełne mądrości i dobroci. Nazajutrz wszyscy wyruszyli w dalszą drogę. Mieszko jeszcze trochę słaby jechał powoli. Cały czas rozmyślał o napotkanej w chacie nieznajomej, choć widywał piękniejsze od niej panny, ta wydawała mu się wyjątkowa. Nie mógł o niej zapomnieć.

                                                                                     Po kilku dniach Mieszko z wojami dotarli na dwór Bolesława Srogiego. Zostali tam przyjęci bardzo gościnnie. Książę czeski wyprawił na ich powitanie wspaniałą ucztę, na której przedstawił Mieszkowi swoją córkę Dobrawę. Mieszkowi aż dech zaparło w piersi, bo okazało się, że była to nieznajoma, która opiekowała się nim, kiedy został ranny. Teraz był już pewien, że właśnie Dobrawę chce pojąć za żonę. Zanim opuścił gościnne progi, uzyskał obietnicę Bolesława, że Dobrawa zostanie jego żoną i przybędzie do Gniezna wraz z chrześcijańskimi duchownymi. Księżniczka, choć nie miała ochoty opuszczać rodzinnego domu, posłusznie poddała się woli ojca i przybyła do Gniezna. Wkrótce jednak urzekła ją osoba Mieszka. Wiedziała, że choć jest surowy, to jednak sprawiedliwy dla swoich poddanych. W jej obecności zaś stawał się łagodny jak baranek. Pokochała go i wkrótce odbył się ich ślub. Niedługo potem Mieszko i jego poddani przyjęli chrzest, a wkrótce Dobrawa powiła Mieszkowi syna – Bolesława, przyszłego króla Polski. 

 

Autorka: Katarzyna Witko , klasa 5c

Jak Měško poznal Doubravku

 

Stalo se to v časech, kdy byl národ polský ještě málo početný. Vládl mu kníže Měško, který byl dobrým a moudrým panovníkem. Od svého otce Siemomysla se naučil, jak vládnout, aby sousední rody žily v míru. Kníže snil o tom, že získá úctu panovníků sousedních států a vyrovná se jim. Věděl ale, že aby tomu tak bylo, bude muset věřit ve stejného boha jako všichni vládci zemí od západu k jihu. Měško věřil v Boha, kterého uznávali již jeho předkové, avšak aby naplnil své sny, byl ochoten přijmout víru v boha jiného. Chtěl k sobě pozvat duchovní, aby mu vyprávěli o křesťanství, avšak nepřál si, aby to byli lidé rodu germánského, jeho odvěkých nepřátel.

            Jižními sousedy Měškovy země byli Češi – křesťané. Vládl jim král Boleslav zvaný Srogim, který měl dosud neprovdanou dceru Doubravku. Měško o ní slýchával od kupců, kteří na královském dvoře pobývali, že je to velice moudrá a spravedlivá princezna.  Měško si pomyslel, že dcera Jižního krále by mohla být dobrou nevěstou a díky svatbě s Doubravkou by mohl s českým vládcem uzavřít mír. Z Čech by tak také mohli přijít  lidé, kteří by jemu a jeho poddaným pověděli více o Bohu jménem Kristus. Když si všechno promyslel rozhodl se, že se vydá na cestu ke svému jižnímu sousedovi. Vzal své nejlepší vojáky a vyrazili. Putovali hlubokými lesy plnými divoké zvěře, neznámými končinami a míjeli velké i malé osady. Měško však nechtěl, aby lidé, u kterých se cestou zastavili, věděli, kdo vlastně je. Proto se oblékl jako obyčejný voják.

            Jednoho dne, kdy už vstoupili na české území, je zastihla obrovská bouře. Vítr byl tak silný, že vyvrátil ohromný strom který zasáhl Měška do hlavy. Rána nebyla velká, ale kníže ztratil vědomí. Jeho vojáci jej zavezli do nejbližší chalupy, která byla plná lidí. Byli to pocestní, které rovněž na cestě zastihla bouře.  Mezi nimi byla také žena, která se odlišovala oblečením, mluvou i chováním. Když dovnitř vojáci vnesli bezvládného Měška, mladá žena bez ohledu na to, že jde o obyčejného vojáka, začala mu ošetřovat ránu.  Měško po chvíli procitl, otevřel oči a spatřil k němu skloněnou ženu. Její oči se zvláštně leskly a každý její pohyb se mu zdál tak krásný, že od ní nemohl odtrhnout oči.  Mluvila jazykem, kterému Měško příliš nerozuměl, ale zdálo se mu, že každé její slovo je moudré a dobré. Nad ránem se všichni vydali na cestu a Měško, stále trochu oslabený,  jel pomalu. Celou dobu přemýšlel o neznámé ženě a přestože znal ženy krásnější, tato se mu zdála výjimečná a nemohl na ni zapomenout.

            Po několika dnech Měško se svými vojáky dorazili na dvůr Boleslava Srogieho a byli velmi mile přivítáni.  Kníže český vystrojil na jejich počest obrovskou hostinu, na které Měškovi představil svou dceru Doubravku. Měškovi se až srdce zastavilo když v Doubravce poznal ženu, která o něj pečovala, když byl raněn. Nyní si již byl jistý, že právě Doubravku si chce vzít za ženu. Než opustil hostitelův dům Boleslav mu slíbil, že mu Doubravku dá za manželku a zároveň s ní přijedou do Gniezna také křesťanští duchovní. Přestože s princezně nechtělo opustit rodný dům, podvolila se otcově  přání a odjela do Gniezna. Zanedlouho ji však ohromila Měškova osobnost.  Přestože byl přísný, ke svým poddaným byl spravedlivý a v její společnosti byl jako beránek. Zamilovala se do něj a zanedlouho byla svatba. Krátce na to byli Měško a jeho poddaní pokřtěni a Doubravka porodila knížeti syna Boleslava. Budoucího krále Polska.

 

                                                                                              Katarzyna Witko, třída 5c

 

 

 

 

 

 

Powstanie stolicy państwa czeskiego

 

Trzej bracia: Lech, Czech i Rus wędrowali przez rozległe tereny Europy Środkowej. Pewnego dnia Czech odłączył się od towarzyszy, aby pobyć trochę w samotności. Odjechał na swoim koniu w stronę pięknego lasu. Kiedy minął drzewa, ujrzał piękną równinę. Zachwycił się jej widokiem, a także nieopodal malowniczo położoną wioską. Postanowił poznać jej mieszkańców. Przedstawił się – zgodnie z prawdą – jako potomek rodu książęcego. Przyjęto go bardzo serdecznie. Poznał mieszkańców, zwiedził najbliższą okolicę.

Niebawem zapadł zmierzch; Czech przypomniał sobie, że musi poinformować braci o miejscu swojego pobytu. Ale pozostało pytanie – co dalej? Czech czuł, iż tu jest jego miejsce, wśród tych ludzi i pięknej przyrody. Starszyzna chciała, aby objął władzę w ich wiosce i przywrócił osadzie dawny blask. Potomek rodu książęcego nie wiedział, co ma zrobić.
Z jednej strony tęsknił za braćmi, a z drugiej strony pokochał to miejsce i jego mieszkańców. Postanowił się przejść i przemyśleć wszystko jeszcze raz.

Gdy spacerował, nad głową przeleciały mu dwa orły. Miały haczykowate dzioby i szerokie skrzydła. Przypomnieli się Czechowi bracia. Ptaki pomogły mu podjąć decyzję. Postanowił zostać i założyć tu stolicę swojego państwa – Czech. Te dwa ptaki zawsze będą mu przypominały braci i będzie czuł, że rodzeństwo jest zawsze przy nim. Orły zostały pierwszym godłem Czech, a wioskę, która rozrosła się z biegiem lat w malownicze miasto, odtąd nazywamy Pragą.

 

    

Klaudia Kupczyńska, klasa V b

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Vznik hlavního města České země

 

            Tři bratři: Lech, Čech a Rus vandrovali přes rozlehlé pláně Střední Evropy. Jednoho dne se Čech odloučil od kamarádů, aby pobyl trochu sám. Odjel na svém koni v tu stanu, kde byl pěkný les. Když míjel stromy, uviděl pěknou rovinu. Byl uchvácen její krásou a také opodál viděl malebnou vísku. Rozhodl se, že se seznámí s obyvateli. Představil se jako potomek knížecího rodu. Přijali ho velmi srdečně. Poznal obyvatele a sjezdil nejbližší okolí.

            Najednou se začalo stmívat. Čech si vzpomněl, že musí bratrům říci o místě svého pobytu. Ale zamyslel se – co bude dál? Čech věděl, že tady je jeho místo, mezi těmito lidmi a uprostřed pěkné přírody. Lidé chtěli, aby se stal vládcem v jejích vísce a vrátil dávnou slávu. Potomek rodu knížecího nevěděl, co má dělat. Na jedné straně se mu po bratrech stýskalo, na druhé straně se do toho místa i do těch lidí zamiloval. Procházel se a ještě jednou o všem přemýšlel.

            Když se procházel, nad hlavou mu přeletěli dva orli. Měli zahnuté zobáky a široká křídla. Připomněli Čechovi jeho bratry. Pomohli mu se rozhodnout. Zůstal a založil tu hlavní město svého panství – Čech. Ti dva ptáci mu ve všem pomáhali a on věděl, že je rodina při něm. Orli zůstali prvním znakem Čech a víska, která se během let rozrostla v malebné město se nazývá Praha.

 

                                                                                             Klaudia Kupczyńska, klasa 5c
Orle gniazdo

 

Dawno, dawno temu za lasami, za górami leżała piękna kraina. Rosła na niej puszcza pełna potężnych drzew, między którymi biegało dużo różnej zwierzyny, a w koronach drzew śpiewały ptaki. Przez tę krainę płynęły rzeki pełne ryb. Ludzie żyli tu dostatnio i spokojnie. Jedni polowali w puszczy, inni łowili ryby, a jeszcze inni uprawiali ziemię. Bezpieczeństwa strzegli zbrojni rycerze. Najodważniejszymi ze wszystkich byli trzej bracia: Lech, Czech i Rus. Słynęli oni nie tylko z odwagi, ale i mądrości oraz szlachetności. Ludzie ich szanowali i liczyli się z ich zdaniem .

Minęło kilka spokojnych lat. Aż pewnej wiosny nad krainę przyleciała szarańcza. Wypuścił ją zły czarownik, który zazdrościł ludziom dostatniego życia. Szarańcza niszczyła wszystko – zjadała liście z drzew, uprawy z pól . Nawet ryby odpłynęły z rzek.

Gdy głód zaczął zaglądac do domów, ludzie przyszli do trzech braci po radę. Lech, Czech i Rus razem z najstarszymi mieszkańcami zasiedli do narady. Najstarszy z braci Rus powiedział, że dłużej nie mogą tu zostać, bo umrą z głodu. Średni brat Czech przytaknął mu, a Lech powiedział, że muszą wyruszyć i poszukać innej krainy, w której mogliby zamieszkać. Bracia podjęli ważną decyzję – postanowili, że każdy z nich pójdzie w inną stronę. Zabierze ze sobą część ludzi, zapasów i zbrojnych rycerzy do obrony. Nie wiedzieli jednak, w którą stronę ma każdy z nich iść. Poszli więc nad głęboki staw. Mieszkał w nim stuletni karp, który wszystko wiedział. Pierwszy odezwał się Rus i powiedział, że chciałby osiąść na bezkresnych stepach, żyznych równinach, po których płynie wiele rzek. Wtedy karp powiedział mu, że powinien iść ze swoimi ludżmi na północ. Drugi odezwał się średni brat Czech i powiedział, że chciałby osiąść na pięknej urodzajnej ziemi, która będzie mogła wykarmić jego ludzi. Karp powiedział mu, ze powinien pójść na południe. Trzeci odezwał się Lech i powiedział, że chciałby osiąść na równinie pełnej lasów, bogatej w zwierzynę, rzek pełnych ryb i żyznych pól uprawnych. Wtedy karp powiedział, że powinien on zabrac ze sobą ludzi i iśc przed siebie, aż znajdzie polanę, na  której będzie rósł wysoki dąb. Na tym drzewie będzie siedział orzeł i pilnował swojego gniazda. To będzie miejsce, w którym Lech powinien osiąść i założyć osadę.

Stało się tak, jak powiedział karp. Lech odnalazł polanę i drzewo. Było to piękne miejsce bogate w zwierzynę i rzeki pełne ryb. Osada, którą założył Lech, nazwano Gnieznem od nazwy orlego gniazda. Biały orzeł na czerwonym tle stał się herbem polskiego państwa.

Wszyscy bracia Lech, Czech i Rus rządzili długo i mądrze w swoich krajach. Ludzie żyli w dostatku, budowali nowe osady. Karczowali puszcze i zakładali pola uprawne. Porządku i bezpieczeństwa strzegli zbrojni rycerze. Tak mijały lata w szczęściu i spokoju.

 

 

Aleksandra Rut, klasa V c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Orlí hnízdo

 

Před mnoha a mnoha lety se za horami a lesy rozprostírala nádherná krajina. V divoké přírodě žilo mnoho různých zvířat, v korunách stromů zpívali ptáci a řeky byly plné ryb. Lidé tu žili rádi a spořádaně – jedni se živili lovem zvěře, druzí lovem ryb a jiní spravovali půdu. O bezpečí se starali vojáci, kteří hlídali zem. Nejstatečnějšími z nich byli 3 bratři – Lech, Čech a Rus. Byli proslulí nejen svou odvahou, ale také moudrostí a šlechetností. Proto si jich lidé vážili a řídili se jejich radami.

            Po několika klidných letech jednou přiletěla do této krajiny spousta sarančat, které poslal zlý čaroděj. Záviděl lidem spokojený život a sarančata jim ho měla překazit – zničila úrodu z polí, snědla listí stromů, díky tomu i ryby zmizely z řek.

            Když lidé začali dostávat hlad, přišly za bratry pro radu. Lech, Čech a Rus usedli s radou starších. Nejstarší z bratrů, Rus, rozhodl, že už nemohou v zemi dále zůstat, protože by zemřeli hladem. S tím Čech souhlasil a Lech  navrhl, aby tedy hned vyrazili hledat jinou zemi, ve které by mohli žít. Čekalo je vážné rozhodnutí – domluvili se, že každý vyjede jiným směrem, vezme s sebou pár lidí, zásoby jídla a několik vojáků. Nemohli se ale rozhodnout, kterým směrem se vydat a tak šli k nedalekému hlubokému rybníku, kde žil moudrý stoletý kapr, který všechno věděl.  Jako první se osmělil Rus a požádal kapra, aby mu řekl, kterým směrem se má vydat, aby našel nekonečné pláně, které protínají řeky a je tam úrodná půda.  Na to mu kapr poradil, že musí jít na východ. Jako druhý požádal o radu prostřední bratr – Čech. Rád by našel krajinu s bohatou a úrodnou zemí, která by uživila jeho lid a kapr ho poslal na jih. Jako třetí se ozval Lech a požádal o radu, kde najít zemi, kterou by mohl osít a byla rovněž plná lesů, v řekách by žily ryby. Jemu kapr odpověděl, aby vzal svůj lid a vyrazil rovnou za nosem dokud nenajde místo, kde je na pláni vzrostlý dub. Na stromě bude sedět orel a hlídat hnízdo. To je to místo, kde může Lech vybudovat osadu a osít zemi.

            Jak kapr řekl, stalo se. Lech našel pláň s dubem. Byla to nádherná zem, lesy bohaté na zvěř a řeky plné ryb. Osadu, kterou Lech založil nazval Hnízdo, podle hnízda orlího a bílý orel na červeném pozadí stal se erbem polského lidu.

            Všichni bratři – Lech, Čech i Rus – vládli ve svých zemích dlouho a moudře. Lidé netrpěli bídou, budovali nové osady a zakládali pole, o pořádek a bezpečí se starali vojáci. Tak míjela léta života ve štěstí a míru.

 

                                                                                                            Aleksandra Rut, třída 5c


Trzej  troskliwi bracia

                                      

Dawno, dawno temu, kiedy  jeszcze Słowianie mieszkali na wspólnych ziemiach, żyli trzej bracia: Lech, Czech i Rus. Każdy z nich miał swój ród. Pewnego dnia wszyscy zebrali się pod słonecznym wzgórzem i zaczęli rozmawiać o swoich problemach. Jako pierwszy odezwał się najstarszy z braci Rus:

- Nie możemy już tutaj żyć. Ten las nie wykarmi naszych ludzi, a ta studnia nas nie napoi.

- Ja również tak uważam! Trzeba zwołać starszyznę plemienną i powiadomić lud o tym, że wyruszamy w największą podróż naszego życia - potwierdził Czech.

Jak postanowili, tak i zrobili. Szli przez pola, łąki, rzeki, pustynie, ale nikt nawet nie jęknął  ze zmęczenia, bo lud ufał swoim władcom. Nieczęsto spotykali osady ludzkie, nikomu nie przeszkadzały wędrujące grupy.

Pewnego razu Rus zauważył dziwnie latającą wielką sowę, podejrzewał, że była ranna. Z wielką troską pomknął na swym rumaku za ptakiem, a za nim jego lud. Dwaj pozostali bracia także chcieli pojechać na pomoc zranionemu ptakowi, lecz  Rus  krzyknął:

- Proszę, zostańcie tu! Poczekajcie  na  mnie i na mój lud, a jeśli bym nie wrócił, ruszajcie dalej w poszukiwaniu dogodnego miejsca. Ja  sobie poradzę.

Bracia wysłuchali prośby brata i czekali na  niego dnie i noce, martwiąc się. Jedzenie  i  picie kończyły się im, więc ruszyli w drogę do sąsiedniej wioski, by uzupełnić zapasy. Gdy wyjeżdżali, bardzo smutny Lech wypowiedział następujące słowa:

 -Żegnaj kochany Rusie. Gdziekolwiek będziesz, pamiętaj, że my nigdy Cię nie zapomnimy.

Prawie w tej samej chwili nadleciała sowa, za którą pojechał pierwszy z braci. Wręczyła ona Lechowi i Czechowi list od Rusa, w którym pocieszał braci. Brzmiał on tak:

„Kochani moi Bracia!

Bardzo za Wami tęsknię i chciałbym jeszcze kiedyś Was zobaczyć, lecz nie wiem, czy to jest możliwe Znalazłem ziemię taką, jakiej mi potrzeba. Jej godłem jest sowa, która leci z płótnem na skrzydle (okazało się,  że ma ona bardzo mocno zranione skrzydło). Sami widzicie, że już prawie wyzdrowiała i bardzo się z tego cieszę. Mój lud jest zadowolony, a ja sam nie wiem, czy mógłbym znaleźć lepsze miejsce. I najważniejsze: mam żonę i bardzo ją kocham. W niedalekiej przyszłości oczekujemy dziecka. Życzę Wam tego samego.

Do zobaczenia, Kochani  moi –Wasz brat Rus”

Lech i Czech bardzo się ucieszyli z tej nowiny i wyruszyli na poszukiwanie domu. Teraz było im łatwiej iść, ponieważ Rus miał największy lud. Byli zadowoleni z tego, że ich brat znalazł swoją wybrankę i jest szczęśliwy. Szli, szli i szli, nie znajdując żadnej ziemi dogodnej dla chociaż jednego z nich. Czech najbardziej ze wszystkich zwierząt kochał psy, konie i kucyki. Miał nawet jednego kuca, na którym jeździł. Raz, gdy zrobili przerwę, wszystkie konie i kucyki uciekły w góry, a w tym jego ukochany malutki konik. Czech pędem pobiegł za zwierzętami. Lech wiedział, że jego brat zapewne zostanie w górach. Pożegnalnie  machnął ręką do Czecha i krzyknął:

- Zostaniesz tam tak, jak Rus. Ja to wiem i nie będę tu czekał. Zabieram swój lud i idę szukać dalej swojego miejsca. Żegnaj! Jeśli spotkasz Rusa, pozdrów go ode mnie.

Czech niczemu nie zaprzeczył, zwołał lud i pobiegł dalej w góry. Lech od tej pory został jedynym z braci bez swojej ziemi. Po paru dniach męczącej podróży Lech zrobił przerwę. Zauważył, że miejsce postoju jest interesujące, lecz jako najmłodszy z braci nie był pewien, czy to właśnie to. Poprosił Światowida o jakąś wskazówkę lub znak, że to jest ta wybrana ziemia. I został wysłuchany, gdyż nagle zza drzew wyleciał piękny biały orzeł i nad tym miejscem zatoczył koło. Lech wiedział, że to znak dla niego. Wybudował tam swój gród o nazwie Gniezno. Bracia żyli długo i szczęśliwie.

 

Magdalena Rajtar, klasa 5c

 

Tři starostliví bratři

 

Dávno, dávno tomu, když ještě Slované obývali společná území, žili tři bratři: Lech, Čech a Rus. Každý z nich měl svůj rod. Jednoho dne se všichni sešli  a podělili se o své starosti. Jako první se rozvyprávěl nejstarší z bratrů – Rus: „Už tu nemůžeme dále žít. Les nás všechny neuživí a studna nenapojí.“ „Myslím si to stejné. Bude třeba svolat radu starších a říci lidem, že se vydáme na naši nejdelší životní cestu.“ Přitakal Čech.

Jak rozhodli, tak učinili. Putovali přes pole, louky, řeky i pouště, ale nikdo si za celou cestu  ani slovem nepostěžoval na únavu, protože lid věřil svým vůdcům. Občas míjeli lidské osady,  ale nikomu poutníci nevadili.

Jednou si Rus povšiml podivně poletující velké sovy, myslel si, že je raněná. V obavě o sovu se za ní vydal na svém koni a jeho lid jej následoval. Ostatní bratři chtěli jet za ním, avšak Rus zavolal: „Zůstaňte tu, prosím, počkejte na mě a můj lid. A pokud bychom se nevrátili, pokračujte dál v hledání zaslíbené země. Já si poradím.“

Bratři vyslyšeli jeho prosbu a starostlivě na něj čekali dnem i nocí. Když jim začalo docházet jídlo a voda, vyrazili do sousední vesnice pro zásoby na další cestu. Když odcházeli, pravil velice smutný Lech: „Sbohem milovaný bratře a kdekoli budeš pamatuj, že my na tebe nikdy nezapomeneme.“

V tom okamžiku přiletěla sova, za kterou se vydal bratr Rus a přinesla od něj Lechovi a Čechovi dopis s radostnou zprávou.

„Milovaní bratři.

Velice se mi po Vás stýská a chtěl bych Vás ještě někdy spatřit, ale nevím, zda to bude možné. Našel jsem pro sebe tu pravou zemi. Ve znaku má sovu s ovázaným křídlem (ukázalo se, že má velmi zraněné křídlo). Jak sami vidíte, sova se uzdravila a já z toho mám velkou radost. Můj lid je šťastný a já jsem přesvědčen, že lepší místo k životu bych už nenašel. Nejdůležitější je, že mám ženu, kterou velice miluji a brzy se nám narodí dítě. I Vám přeji to samé. Na viděnou, moji milí, Váš bratr Rus.“

Lech a Čech z toho měli obrovskou radost a vydali se hledat svůj domov. Teď se jim rychleji šlo, protože Rus měl nejpočetnější lid. Šli, šli a šli a stále nemohli najít žádnou zemi, která by se hodila k životu jednoho z nich.

Čech  měl ze všech zvířat nejraději psi, koně a poníky. Na jednom z nich dokonce jezdil. Avšak když si jednou udělali přestávku na odpočinek, všechny koně a poníci, mezi nimi také Čechův malý koník, utekli do hor. Čech se rozběhl za zvířaty a Lech věděl, že jeho bratr určitě v horách zůstane. Zamával mu na rozloučenou a zavolal: „Zůstaneš tam jako Rus! Vím to a proto na tebe nebudu čekat. Vezmu svůj lid a půjdeme hledat vlastní zemi. Buď Sbohem a kdybys potkal Rusa, pozdrav ho ode mne.“

Čech mu dal za pravdu, svolal svůj lid a odešel do hor. Od této chvíle zůstal Lech jediným z bratrů, který stále neměl svoji zemi. Putovali dál a po několika dnech se utábořili k odpočinku na místě, které se mu zdálo velice zajímavé. Jako nejmladší z bratrů si však nebyl jist, zda toto je jeho země zaslíbená a proto požádal proroka, aby mu dal znamení, jestli dobře vybral. Lechova prosba byla vyslyšena. Náhle se nad stromy objevil krásný bílý orel a zakroužil na Lechovým lidem. Lech pochopil, že je to znamení pro něj. Na tomto místě postavil hrad, který nazval Gniezno, Bratři žili dlouho a šťastně.

Magdalena Rajtar,třída 5c

Jak Mieszko uratował Dobrawę z rak groźnego smoka.

 

        Dawno, dawno temu w plemieniu Polan urodził się chłopiec o imieniu Mieszko. Był on synem Siemomysła. Od dziecka interesował się walką. Władał mieczem jak nikt inny. Zwyciężał w wielu zawodach rycerskich. Dzięki temu, że wspaniale władał mieczem, został mianowany na ksiecia Polski. Z tej okazji dostał od ojca piękny lśniący miecz.

        Mieszko panował nad Polanami mieszkającymi nad środkowa Wartą, wokół Gniezna. Podlegali mu też Goplanie znad jeziora Gopła, Mazowszanie żyjący na prawym brzegu Wisły, mający swój gród naczelny w Płocku, a także Lędzianie, których terytorium stanowiła Sandomierszczyzna i Lubelszczyzna. Mieszko jednak nie był szczęśliwy, gdyż inni książęta

mieli żony. Zanim jednak sam wybrał się na poszukiwanie swojej wybranki, musiał stoczyć walkę z Niemcami. Wojska Mieszka poniosły klęskę, a on wybrał się w podróż, by znaleźć żonę. Wędrował przez góry, rzeki i lasy, ale nie spotkał kobiety, która mogłaby być jego wybranką. Wybrał się więc do Światowida po radę. Ten kazał mu udać się w kierunku południa do opuszczonego zamku. W jego najwyższej wieży uwięziona została piękna księżniczka czeska-Dobrawa. Mieszko był pewien, że to właśnie ta dziewczyna będzie jego ukochaną. Nie wiedział jednak, co go jeszcze czeka. W pobliżu zamku zauważył zniszczone zbroje i połamane miecze, co go bardzo zaniepokoiło. Nagle otworzyły się przed nim wielkie wrota, za którymi ujrzał wielkiego smoka. Mieszko, zobaczywszy krwiożerczą bestię, bez zastanowienia wyjął swój miecz, który dostał od ojca. Zaczął walczyć ze smokiem, ale nie mógł dać mu rady. Po wielu nieudanych próbach książę chciał zrezygnować z wlki, ale nagle ujrzał w oknie Dobrawę, która rzuciła mu eliksir siły, dający nadprzyrodzoną moc. Zbliżył się do smoka i wbił mu miecz w samo serce, z którego zaczęła wypływać czarna krew. Książę wspiął się po zaroślach na wieżę do swojej ukochanej i razem wrócili do państwa Polan.

Mieszko postanowił ożenić się z Dobrawą, a w niedługim czasie urodził im się syn Bolesław.

Wkrótce po ich ślubie w roku 966 Polska przyjęła chrzest. W ten sposób Mieszko zabezpieczył swój kraj przed wrogami.

         I tak oto kończy się legenda o dzielnym księciu, który uratował Dobrawę przed groźnym smokiem.

 

 

Magdalena Mantyk, klasa 5c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Jak Měško osvobodil Doubravku ze spárů hrozného draka

 

Před mnoha a mnoha lety se v Polaňském rodu narodil chlapec, syn Siemomysla, který dostal jméno Měško. Od dětství ho zajímala válka a mečem vládl jako nikdo jiný. Vyhrál mnoho rytířských her a díky tomu byl jmenován polským knížetem. Při té příležitosti dostal od otce nádherný nablýskaný meč.

            Měško vládl Polanům ve středu země  u řeky Warty, blízko Gniezna. Patřili k němu také Goplané od jezera Gopla, Mazovšané žijící na pravém břehu Wisly, kteří měli sídlo nejvyššího vládce v Plocku a také Ledzianie, jejichž území bylo na Lubelsku a Sandomě. Měško ale ani tak nebyl šťastný, protože jiní vládci měli ženu. Než se ale mohl vydat hledat svoji nevěstu, čekala ho válka s Němci. Tu prohrál a tak se na cestu za svou nastávající vydal zdrcen. Putoval přes hory, řeky i lesy, ale nikde nepotkal ženu, která by mohla být jeho vyvolenou a tak se rozhodl navštívit jasnovidce a požádat ho o radu.  Ten mu ukázal cestu na jih se slovy, že cestou narazí na opuštěný zámek. V jeho nejvyšší věži  je uvězněna krásná princezna  - češka Doubravka. Měško byl přesvědčen, že tahle princezna bude určitě tou jeho vyvolenou, ale netušil, co ho ještě čeká. U zámku našel poničené brnění a polámané zbraně, což ho překvapilo a znepokojilo.  Náhle se před ním otevřela velká vrata za kterými uviděl obrovského draka. Měško, který uviděl krvelačnou saň, popadl svůj meč, který dostal od otce. Začal s drakem válčit, ale stále ho nemohl přemoci. Už chtěl svou bitvu vzdát, když tu v okně uviděl Doubravku, která mu hodila lahvičku s elixírem. Vypil ho a rázem měl nadpřirozenou sílu. Kníže přiběhl k drakovi a probodl mu srdce, ze kterého se začala řinout černá krev. Měško vyšplhal do věže po břečťanu obrůstajícím věž, vysvobodil Doubravku a společně se vrátili k polanskému rodu.

            Kníže se s princeznou oženil a krátce po svatbě se jim narodil syn Boleslav. Nedlouho po té, v roce 966, Polsko přijalo křest a Měško tak zajistil ochranu své země před nepřáteli. 

            A to je konec legendy o statečném knížeti, který zachránil Doubravku před hrozným drakem.                                    

 

                                                                                              Magdalena Mantyk, třída 5c               

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Wjazd Dobrawy do Polski

 

      Dawno temu w 965 roku władca Polski Mieszko I. oczekiwał na przyjazd swej przyszłej małżonki – Dobrawy. Była ona czeską księżniczką i córką księcia czeskiego Bolesława I. Nagle Mieszko dostał wiadomość, że karawana jest już blisko. Wyszedł więc przed pałac, gdzie zebrane były już tłumy poddanych, by powitać swą ukochaną. Konna karawana z Czech zbliżała się coraz bardziej, aż w końcu dojechała na miejsce z całym dworem i orszakiem dworzanek, przybranych w pstre szatki, nakrytych futrami, a na ich szyjach wisiały ogromne sznury bursztynów. Przybyły z nimi też hufce zbrojne, służba, ksiądz, duchowni, misjonarze oraz śpiewacy kościelni. Z Pragi do Gniezna wieźli ze sobą złote naramienniki, bursztynowe naszyjniki, księgi pisane na pergaminie ozdobnymi literami oraz łacińskie mszały.

Przywitawszy się z tłumem poddanych, Dobrawa poszła do swej sypialni, by rozpakować przywiezione bagaże.

         Następnego dnia Mieszko i Dobrawa wzięli ślub. Przez rok wspólnie przygotowywali się do przyjęcia przez Mieszka chrztu.

         Minął rok i nadszedł dzień przyjęcia sakramentu chrztu świętego. Od rana do pałacu zjeżdżali się goście, przybywali kapłani, wokół zamku gromadzili się poddani.  Kiedy już wszyscy przybyli na miejsce Mieszko wygłosił mowę, w której opowiedział o zawarciu przymierza z Czechami. Kapłani z Czech obmywali wszystkim głowy przywiezioną ze sobą święconą wodą. Po wielkiej uroczystości na cześć Dobrawy i Mieszka odbyła się biesiada, na której wszyscy dobrze się bawili.

        Mieszko i Dobrawa żyli jeszcze długo i szczęśliwie. Rządzili państwem mądrze i sprawiedliwie, a lud ich bardzo szanował.

 

 

Wiktoria Gugała, klasa 5c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Příjezd Doubravy do Polska

 

Dávno tomu v roce 965 vládce Polska Miešek I. Očekával příjezd své budoucí manželky – Doubravy. Ona byla česká kněžna a dcera českého knížete Boleslava I. Náhle se Miešek dozvěděl, že průvod je už blízko. Šel před palác, kde byl už shromážděn lid, aby uvítal svou milou. Průvod na koních z Čech přibližoval se rychleji a rychleji až konečně dojel na místo s celým dvorem a zástupem dvorních dam, oblečených v pestrý šat, zdobený kožichy a ozdodený ohromnými jantary a jinými šperky. Doprovázeli je také zbrojnoši, komorné a komorníci, knězi, duchovní, misionáři, a také pěvecký kostelní sbor. Z Prahy do Gniezna si vezli zlaté nárameníky, jantarové náhrdelníky, knihy psané na pergamenu ozdobným písmem a také latinské bible. Přivítali se se zástupem poddaných, Doubrawa šla do svého pokoje, aby si vybalila přivetená zavazadla.

            Následujícího dne Mieško a Doubrawa se vzali. Celý rok společně připravovali pokřtění Mieška.

Minul rok a nadešel den přijetí křtu svatého. Od rána se do paláce sjížděli hosté, přicházeli světci, okolo zámku shromáždili se poddaní. Když už všichni byli na místě, Mieško pronesl královskou řeč, v které vysvětlil, co znamená uzavření příměří s Čechami. Mniši z Čech omývali všem hlavy přivezenou svěcenou vodou. Po velké události se na počest Doubravy a Mieška uspořádala oslava, na které se všichni dobře bavili.

Mieško a Doubrava žili ještě dlouho a šťastně. Vládli moudře a spravedlivě a lid je ctil a miloval.

                                              

                                                                        Wiktoria Gugała, třída 5c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aktualności

Kontakt

  • Publiczna Szkoła Podstawowa nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Strzegomiu
    ul. Mickiewicza 1
    58-150 Strzegom

    Dyrektor: Elżbieta Smyk

    Wicedyrektorzy:
    Bożena Bednarska
    Sabina Ługowska

    Sekretarz: Halina Subocz

    Administrator Bezpieczeństwa Informacji (ABI) / Inspektora Ochrony Danych w PSP nr 2 z oddziałami przedszkolnymi w Strzegomiu :
    Krzysztof Olejniczak

    Możliwość zgłaszania spraw dotyczących bezpieczeństwa danych codziennie w godzinach od 8.00-15.00 pod numerem telefonu 609 010402
    lub adresem e-mail: krzysztof.olejniczak@comars.pl
  • tel/fax (+48)074 649 12 99

Galeria zdjęć